3.2 – Ostateczny cel człowieka – Radowanie się Bogiem

Celem człowieka jest radować się Bogiem na zawsze.

„Kogo mam w niebie, jeśli nie Ciebie? I nie pragnę niczego na ziemi, ale Ciebie. Moje ciało i moje serce może upaść, ale Bóg jest mocą moją, moim działem na wieki!” [Ps 73:25-26]. Istnieje dwojaki owoc lub radość Bogiem, to jest: [1] w tym życiu i [2] w życiu, które ma przyjść.

[1] Radowanie się Bogiem w tym życiu.

Jest to wielka rzecz, cieszyć się z Bożych nakazów, ale większym jest cieszyć się Bożą obecnością w jego rozporządzeniach, i do tego dążą serca wypełnione łaską. [Ps 63:2] „Widziałem cię w świątyni, spojrzałem na Twoją potęgę i chwałę.” To słodkie radowanie się Bogiem, ma miejsce, gdy czujemy Jego Ducha współpracującego z Jego przykazaniami i kapiącego łaskę do naszych serc, gdy czytamy Słowo Boże. Duch rozpala i porusza naszą miłość do Boga, [Lk 24:42], „Czyż serca nasze nie pałały w nas?” Kiedy Duch przemienia serca, daje odczucie świętości Boga. „Jesteśmy zmieniani w ten sam obraz, z chwały w chwałę”.
Gdy Duch ożywia serce, pocieszając je, przychodzi nie tylko z namaszczeniem, ale z pieczęcią; Boża miłość rozlewa się w sercu jak powódź. „Mamy społeczność z Ojcem i Jego Synem Jezusem Chrystusem”. W Słowie Bożym słyszymy głos Boga, w sakramencie otrzymujemy Jego pocałunek. Boży ogień sprawia, że serce się rozgrzewa i zapala do zwykłych obowiązków. Słodka mowa Bożego Ducha jest pierwszym z owoców przyszłej chwały. Chrystus odsunął swoją zasłonę i pokazał ci swoją uśmiechniętą twarz, zaprowadził wierzącego na ucztę i dał mu się napić wina z przyprawami – wina jego miłości. Włożył palec w szparę drzwi; poruszył twoje serce, a on zaczęło skakać z radości. Och, jak słodko jest cieszyć się Bogiem! Czasami pobożni tak się zachwycają przykazaniami Boga, są tak przemienieni, jakby unosili się nad tym światem i gardzą wszystkim, co pozostało na dole.

W1: Czy naprawdę radowanie się grzechem w tym życiu tak słodkie?

Jakże znieprawieni są ci, którzy wybierają słodycz pożądliwości przed słodyczą Boga! „Pożądliwość ciała, pożądliwość oczu, pycha tego życia”, oto trójca diabelska, której oddają pokłon. Pożądliwość ciała to nieopanowane pragnienie lub impuls, prowokujące duszę do złego czynu. Istnieje pożądliwość mściwa i pożądliwość rozwiązła. Pożądliwość rozpala duszę jak gorączka, pali ją jak płomień. Arystoteles nazywa pożądanie zmysłowe okrutnym, ponieważ, jest gwałtowne i wyłącza logiczne rozumowanie i sumienie. Namiętności ogłupiają człowieka i rozbudzają okrucieństwo. „Prostytucja i wino zabiorą ci serce” Tracisz serce do wszystkiego co dobre. Jak wielu ludzi uczyniło to celem swojego życia: Nie cieszyć się w Bogu, ale płonąć namiętnościami! Był pewien kardynał, który powiedział o swoim koledze takie słowa: „Jeżeli zachowa urząd kardynała Paryża, jest gotów utracić swój udział w Raju”. Pożądliwość na początku oszukuje cię przyjemnością, a potem zadaje śmiertelny cios. „Aż strzała przebije ci wątrobę”. Powinien istnieć ognisty miecz, powstrzymujący ludzi od cielesnych przysmaków. Kto o zdrowych zmysłach, byłby gotów za kroplę przyjemności wypić morze Bożego gniewu?

W2: Oby było to zawsze naszym wielkim pragnieniem, cieszyć się słodką obecnością Boga w Jego nakazach.

Radość z duchowej komunii z Bogiem to zagadka i tajemnica dla większości ludzi. Ludzie, którzy weszli w kolizję z prawem, nie mogą mówić z królem. Możemy zbliżyć się do prawd Bożych ale być nadal pod groźbą Sądu Bożego i nie mieć żadnej z komunii z Bogiem. Możemy mieć list bez Ducha, widzialny znak bez niewidzialnej łaski. Dowód na komunię z Bogiem ma znaleźć się w tym, że w najprostszych obowiązkach, wszędzie, zamieszka Boża radość. „Moja dusza jest spragniona Boga, Boga żywego. Kiedyż wreszcie pójdę i spotkam się z Bogiem?” [Ps 42:2]. Ach! Jakże słabe są wszystkie nasze światowe radości, bez radowania się Bogiem! Jakże to niewiele, cieszyć się dobrym zdrowiem, piękną nieruchomością, a nie cieszyć się Bogiem? Job powiedział: „Byłem w żałobie i w ciemnościach” Tak można powiedzieć, o radowaniu się ze wszystkich stworzeń, ale bez radowania się Bogiem. „Byłem w żałobie i w ciemnościach” Mam jakby światło gwiazd z zewnętrznych radości – ale brak mi Słońca sprawiedliwości.

Naszym wielkim planem, powinno być: nie tylko mieć przykazania Boga ale mieć Boga przykazań. Zadowolenie z Bożej obecności na co dzień to tajemnica zadowolenia z życia. Bóg jest najsłodszy, jest skarbcem bogactw, źródłem rozkoszy! Im wyżej leci skowronek tym piękniejsze śpiewa melodie. Tak samo, im wyżej wzlatujemy na skrzydłach wiary, tym bardziej radujemy się Bogiem. Jak rozpalone jest serce, przez modlitwę i medytację! Jaka radość i pokój są obecne gdy wierzysz! Czy w niebie nie jest wspaniale? Kto rozkoszuje się Bogiem w tym życiu, nosi niebo ze sobą. Och, niech to będzie naszą ambicją – radowanie się Bogiem w Jego przykazaniach! Radowanie się ze słodkiej Bożej obecności na ziemi to gwarancja jeszcze większej radości Bogiem w niebie!
To doprowadza nas do drugiego:

[2] Radowanie się Bogiem w życiu, które ma przyjść.

Nasz ostateczny cel, to radowanie się Bogiem na zawsze. Zanim w pełni rozkwitniemy w niebie, musi zaistnieć coś poprzedniego, jakby przedsmak, i tym jest przebywanie w stanie łaski. Musimy żyć w zgodności z Nim, w stałym przyjmowaniu łaski, zanim będziemy mogli cieszyć się komunią z nim w chwale. Łaska i chwała są powiązane i spojone razem. Łaska poprzedza chwałę tak samo, jak gwiazda poranna wyprzedza wschód słońca. Bóg doprowadzi nas do gotowości do przyjęcia niebiańskiego błogosławieństwa. Pijacy i krzywoprzysięzcy nie nadają się do korzystania z Bożej chwały, bo Pan nie przytuli pająków do swego łona.
Jedynie „czystego serca, Boga oglądać będą.” Musimy, jak córka królewska, najpierw pokazać wewnętrzne piękno, zanim zostaniemy odziani w szaty chwały. Król Ahaswerus najpierw kazał dziewicom, aby oczyściły się, potem zostały namaszczone i wyperfumowane i tak stały się gotowe, aby udać się do króla. Tak samo my, musimy być namaszczeni przez Boga, wyperfumowani łaską Ducha Świętego, pachnieć słodko, i wtedy możemy stanąć przed królem nieba. Będąc więc przez Boga wykwalifikowani, przez korzystanie z łaski, będziemy gotowi, by zostać zabrani na górę widzenia i tam cieszyć się Nim wiecznie. Czymże zaś jest wieczne radowanie się Bogiem, jak nie czystą szczęśliwością? Tak jak ciało bez związku z duszą nie ma życia, tak dusza nie może być szczęśliwa inaczej niż dzięki bliskiej i stałej komunii z Bogiem.

Bóg jest Summum bonum, Sumą dobra i dobrem największym, dlatego radowanie się Nim, to najwyższa błogość. Bóg jest uniwersalnym dobrem „dobrem, w którym są wszystkie dobra”. Stworzenie ma pewną ograniczoną doskonałość. Człowiek może być zdrowy, ale będzie mu brakowało piękna, wykształcenia, rodziców, bogactwa, czy mądrości. Ale w Bogu są zawarte wszystkie doskonałości. On jest tak samo dobry, wypełniający duszę, jest dla nas słońcem, naszym dziedzictwem, rogiem zbawienia, w Nim mieszka „cała pełnia”.
Bóg jest dobrem bez domieszki zła. W tym życiu człowieka zaś, wszystko jest pomieszane – dla każdej kropli miodu jest kropla żółci. Salomon, który poświęcił życie, aby odnaleźć kamień filozoficzny, aby znaleźć szczęście tutaj na ziemi, znalazł tylko marność i próżny trud. Bóg zaś, jest doskonały, w nim jest kwintesencja dobra. On jest jak nektar kwiatowy – najsłodszy i najpiękniejszy.

Bóg jest Tym dającym zadowolenie. Dusza która przebywa blisko Niego woła, „Mam obfitość wszystkiego!” „Będę zadowolony tak jak Ty Boże”. Weźcie człowieka, kto jest spragniony i zaprowadźcie go nad ocean czystej, słodkiej wody, z pewnością będzie miał dosyć. Jeśli pełnia Boża wystarcza do zadowolenia aniołów, to pewno wystarczy do zaspokojenia nas. Dusza jest ograniczona, Bóg jest nieskończony. Chociaż jest dobry, i zaspokaja, to nie prowadzi nas do przejedzenia. Świeża radość stale płynie od Niego, a pragnienie uwielbionej duszy aby podziwiać Boga, będzie tak samo silne przy pierwszym spojrzeniu, jak po milionie lat! Jest w Bogu pełnia, która daje pełne zaspokojenie i jest obfitość słodyczy, której dusza wciąż pragnie.
Bóg jest Tym, w którym możemy się rozsmakować. To, co jest najwyższym dobrem, całkowicie wypełnia duszę przyjemnością i zadowoleniem, jest w Nim entuzjastyczny zachwyt i kwintesencja radości. Słodycz będąca w Bogu to nie jakiś przysmak, ba, to raczej fontanna przysmaków dla duszy! Miłość Boga wlewa w duszę przyjemność nieskończoną, niewypowiedzianą i pełną chwały. Jeśli taka rozkosz w Bogu jest dostępna gdy widzimy go wiarą, jakaż będzie radość, kiedy zobaczymy go twarzą w twarz! Jeśli święci znaleźli tyle radości w Bogu, podczas gdy byli prześladowani, Och, co za radość i rozkosz będzie ich, gdy zostaną ukoronowani chwałą! Jeśli płomienie stosu stają się łożem z płatków róży, to jak dobrze będzie duszy na łonie Jezusa! Cóż to dopiero będzie za łoże usłane kwieciem!

Bóg jest dobry w stopniu najwyższym. On jest o niebo lepszy niż wszystko, co możesz z Nim przyrównać. On jest lepszy niż zdrowie, bogactwo czy sława. Inne rzeczy utrzymują życie, On życie daje. Kto może być przeciwwagą Boga? Ile waży piórko wobec góry złota? Bóg przewyższa wszystko inne bardziej, niż światło słońca przewyższa światło świecy. Bóg jest dobry wiecznie. On jest od dni dawnych, ale nie podlega starzeniu ani rozkładowi. Radość, którą daje, jest wieczna, jego korona nigdy nie straci swego piękna. Uwielbiona dusza jest pocieszona w Bogu, świętuje w miłości i ogrzewa się się w świetle Jego oblicza. Czytamy, że po prawicy Boga są rzeki przyjemności, ale czy one kiedyś nie wyschną? Nie! Bo wielkie źródło ciągle bije i zasila te rzeki. „U Pana jest źródło życia”.
Tak więc Bóg jest naczelnym dobrem, a wieczne radowanie się Nim najwyższą szczęśliwością, do jakiej dusza jest zdolna.

W/Z 1: Niech to będzie nasz cel największy: cieszyć się Dobrym Panem zawsze i na zawsze.

Św. Augustyn cytuje 288 opinii filozofów o szczęściu, ale wszystkim brakuje celności. Najwyższym uniesieniem duszy, jest cieszyć się Bogiem na zawsze. Radość z Boga tworzy niebo na ziemi. „I tak już na zawsze będziemy z Panem.” Dusza drży jak igła w kompasie, i nie uspokoi się, dopóki nie zwróci się do Boga. Aby ustanowić ten doskonały stan duszy odpoczywającej w Bogu:
Nie można tego rozumieć na sposób zmysłowy. Nie wolno nam myśleć, że niebo jest miejscem cielesnych rozkoszy. Turcy, w ich Koranie, mówią o raju pełnym przyjemności seksualnych, wśród bogactwa, gdzie czerwone wino podawane jest w złotych kielichach. Epikurejczycy tego wieku chcieliby takiego nieba, gdy umrą. Choć stan chwały jest porównywany do uczty, i jest określany przez perły i kamienie szlachetne, to te metafory są tylko pomocą dla naszej wiary, i pokazują nam, że istnieje niezmierna radość i szczęście w najwyższym niebie, ale są one nie cielesnej, ale duchowej natury. Nasze radości niebieskie będą zakorzenione w doskonałej świętości, w oglądaniu czystego oblicza Chrystusowego, w obezwładniającym uczuciu miłości do Boga, w rozmowach z niebiańskimi duchami, które nieskończenie przewyższą rozkosze, za jakich doświadczenie ludzie tu, na ziemi są gotowi oddać wszystko.

Powinniśmy mieć już teraz realne odczucie tego chwalebnego stanu. Człowiek w śpiączce, choć żyje, jest jak martwy, jego zmysły są uśpione, nie może ich użyć aby w pełni doświadczać życia. Ale my nie jesteśmy w śpiączce, mamy mieć żywe poczucie przyjemności, która wynika z obcowania z Bogiem. Musimy dowiedzieć się o sobie i wydobyć stąd szczęście. Z refleksji nad uzyskaną w Chrystusie godnością i wywyższeniem, powinna popłynąć wielka radość. Musimy smakować i rozkoszować się kroplami Jego słodyczy i radości, które wypływają z Boga.

Musimy nabyć zdolności oglądania chwały Bożej. Teraz nas to przerasta, nie możemy teraz znieść widoku chwały Bożej, jak słaby wzrok nie może patrzeć na słońce. Bóg jednak uzdolni nas do tego, nasze dusze staną się niebiańskie, On wydoskonali nas świętością, tak że będziemy w stanie znieść błogosławioną wizję Boga. Mojżesz w rozpadlinie skały ujrzał chwałę Bożą przechodzącą obok. Z naszej błogosławionej skały – Chrystusa, będziemy oglądać błogosławioną wizję Boga.
To rozradowanie się Bogiem powinno być czymś więcej niż kontemplacją. Niektórzy uczeni stawiali takie pytanie, czy radowanie się Bogiem, może być przeżywanie wyłącznie w formie kontemplacji. To jest wartość, ale to tylko połowa nieba. Musi ponad to być miłość do Boga, poddanie się Jemu, spróbowanie Jego słodyczy, nie tylko oglądanie, ale wzięcie w posiadanie. [Jn 17:24] „Aby widzieli moją chwałę” – oto oglądanie: wiersz 22. „A chwałę, którą mi dałeś, Ja dałem im” oto posiadanie. „Chwała objawi się w nas”, nie tylko objawi się nam, ale w nas Oglądać chwałę Boga, to chwała objawiona nam, ale mieć udział w Jego chwale, to chwała objawiona w nas. Jak gąbka nasiąka winem, tak mamy nasiąknąć chwałą!
Nie ma przerw w tym stanie chwały. Nie wystarczy obecność chwały Bożej w szczególnych porach czy okazjach, ale musimy być stale w jego obecności, nieustannie oglądający Boga oczyma wiary i zachwyceni Nim. W niebie nie będzie nawet jednej minuty, w której dusza powie: „Nie jestem szczęśliwa.” Strumienie chwały nie są podobne do wody prowadzonej rurami, która w przypadku awarii jest wstrzymywana, tak że nie możemy mieć nawet kropli. Niebiańskie strumienie radości płyną nieprzerwanie. Och! jakże powinniśmy gardzić tą doliną łez, gdzie teraz żyjemy, wspominając Górę Przemienienia! Jak mocno powinniśmy tęsknić za pełnym zanurzeniem się w Bogu, którego doświadczymy w raju! Jeden rzut oka na ziemię obiecaną, a potrzebowalibyśmy wielkiej cierpliwość, aby dalej tutaj żyć!

W/Z 2: Niech to będzie dla nas bodziec do obowiązkowości.

Jak bardzo sumienni i gorliwy powinniśmy być w uwielbianiu Boga, abyśmy się w końcu mogli cieszyć się nim! Tully, Demostenes i Platon, którzy przez mgliste światło rozumu, doszli do wniosku, że po tym życiu nastąpi życie w krainie szczęśliwości, podejmowali herkulesowe wysiłki aby tam dotrzeć. Jak mocno powinien walczyć o chwałę nieba chrześcijan, który ma jasne oświetlenie Pism! Jeżeli cokolwiek może nas sprowadzić z łoża lenistwa i popchnąć do służby Bogu z gorliwością, to nasza nadzieja cieszenia się Bogiem na zawsze! Co sprawiło, że Paweł był tak aktywny w prawdziwej religii? „Pracowałem więcej niż wszyscy inni”. Jego posłuszeństwo nie było powolne, jak cień na tarczy słonecznego zegara, ale szybkie, jak światło biegnące od słońca. Dlaczego był tak gorliwy w uwielbianiu Boga, jeśli nie dlatego, by wreszcie uchwycić Go i zanurzyć się w Nim „Abyśmy już zawsze byli z Panem.”

W/Z 3: Niech to pociesza pobożnych we wszystkich smutkach, które obecnie przeżywają.

Narzekasz Chrześcijaninie, że nie cieszysz się sobą, obawy cię niepokoją, potrzeby ciągną ciebie w różne strony. W dzień nie możesz złapać oddechu, a w nocy nie przychodzi sen, nie możesz w pełni radować się z życia. Niech to cię ożywi: wkrótce będziesz cieszyć się Bogiem, a później będziesz posiadać więcej niż prosiłeś lub pomyślałeś! Będziesz miał radość aniołów, chwałę bez przerw, niewyczerpaną. Nigdy nie będziemy cieszyć się w pełni sobą, dopóki nie będziemy naprawdę cieszyć się Bogiem!