List do brata Katolika (1749)

List napisany w Irlandii w 1749 r. w nawiązaniu do rozruchów, jakie wybuchły przeciwko metodystom w mieście Cork.

List do brata Katolika

[1.] Słyszałeś zapewne wiele karczemnych opowieści o nas, powszechnie nazywanych protestantami, i jeśli wierzysz chociaż w jedną z nich, masz o protestantach złe zdanie. Jeśli jednak nie sprawdziłeś czy ta historia jest prawdziwa, postępujesz niezgodnie nauką Pana Jezusa Chrystusa, który powiedział „nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni”. Jest to zła postawa i przynosi wiele złych owoców, w szczególności ten, że również protestanci źle myślą o wielu katolikach.

Maleje po obu stronach chęć aby zrozumieć siebie, pomagać sobie nawzajem, narasta zaś gotowość by drugiego zranić. Braterska miłość zostaje całkowicie zniszczona, a każda ze stron, patrząc na drugą, widzi potwora. Otwiera to drogę złości, nienawiści, złośliwości i wszystkim niemiłym emocjom, które przeradzały się dawniej nawet w formy nieludzkiego barbarzyństwa, gorsze nawet niż prześladowanie wywierane na braci chrześcijan przez pogan.

[2.] Teraz więc rozważmy, czy nie można czegoś zrobić, by pozwalając obu stronom na zachowanie własnych opinii, zmiękczyć serca, zahamować powódź nieuprzejmości, przywracając przynajmniej w pewnym stopniu miłość między sąsiadami i rodakami.

Czy nie chcesz tego bracie? Wierzę, że podzielisz moje przekonanie, że złość, nienawiść, zemsta, gorycz, czy w moim czy twoim sercu, jest obrzydliwością dla Pana? Nawet gdyby moje przekonania były fałszywe, emocje pełne gniewu i nienawiści w reakcji na błąd są bez wątpienia grzechem. Są one szeroką drogą, która prowadzi do zguby, do najgłębszego piekła.

[3.] Nie sądzę zaś, że cała gorycz jest po twojej stronie. Wiem, że dużo stereotypów jest również po naszej. Trochę obawiam się „tak zwanych” protestantów, którzy wystąpią przeciwko mnie, zezłoszczeni, że piszę do ciebie ten list w pojednawczym tonie. Powiedzą oni „Zbyt jesteś dla nich bracie łaskawy, nie zasługują oni na zmiłowanie z naszej strony”.

[4.] Ja jednak myślę, że na taki list zasługujesz. Zasługujesz zaś na moje myśli pełne Bożej Miłości, bo ten sam Bóg, wzbudził ciebie i mnie z prochu ziemi, uczynił nas zdolnymi, by kochać Go i radować się Nim na wieki. Stało się to tylko dlatego, że Syn Boży ciebie i mnie wykupił za cenę własnej krwi. Jaką miłość jestem winien tobie, jeśli jesteś osobą bojącą się Boga (a bez wątpienia takimi jest wielu katolików), która zgłębia Bożą Prawdę, aby zachować czyste sumienie przed Panem a serce otworzyć na potrzeby innych ludzi?

[5.] W związku z tym, będę starać się, łagodnie i bez atakowania, usunąć podstawy i przyczyny twego złego zdania o nas, składając prostą deklarację naszej wiary i praktyk religijnych. Oby pozwoliło ci to zobaczyć, że nie jesteśmy tak okropni, jak wielu stara się nas przedstawiać.

Prawdziwy Protestant wyrazi swoją wiarę w tych lub bardzo podobnych słowach:

[6.] Jestem pewien, że istnieje nieskończony i niezależny Byt, i że nie jest możliwe, że istnieje więcej niż jeden taki byt. Dlatego uważam, że jeden Bóg jest Ojcem wszystkich rzeczy, szczególnie aniołów i ludzi, że jest on w szczególny sposób Ojcem tych, których sam odnawia przez swego Ducha, których też przyjmuje w swoim Synu jako współdziedziców z nim, ukoronowanych wiecznym dziedzictwem. Jednakże w sposób przewyższający ojcostwo wobec stworzenia, Ojciec ma Syna Jednorodzonego, który tak jak On jest wieczny i Jest Bogiem.

Wierzę, że ten Ojciec wszystkich, może zrobić wszystko cokolwiek chce, ma również wieczne prawo wykonania swej woli jak również dysponowania wszystkim co stworzył. W dobroci swojej stworzył niebiosa i ziemię i wszystko co się w nich znajduje.

[7.] Wierzę, że Jezus z Nazaretu to Zbawiciel świata, Mesjasz od samego początku stworzenia zapowiedziany, namaszczony Duchem Świętym Prorok, który objawił nam całą wolę Bożą. Jest też Kapłanem, który złożył z siebie samego ofiarę za grzechy, i nadal oręduje za przestępcami. Jest też Królem, który ma wszelką władzę w niebie i na ziemi, i będzie królować na wieki, a cały wszechświat i całe stworzenie będzie mu służyć.

Wierzę, że Jezus Chrystus jest jedynym, prawdziwym Syn Bożym, Bogiem z Boga i że jest On Panem wszystkich, posiadającym absolutne, najwyższe i powszechne panowanie nad wszystkimi stworzeniami. W szczególności jest zaś Panem tych, którzy wierzą w Niego, panuje zaś wśród nich bo zdobył ich serca, wykupił od kary piekła, a na koniec przez ich dobrowolne i bezwarunkowe poddanie się.

Wierzę, że Syn Boży stał się człowiekiem, złączył w swojej Osobie natury ludzką i Boską, poczęty z wyłącznej inicjatywy Ducha Świętego, narodził się z Błogosławionej Maryi Panny, która, tak przed porodzeniem Pana jak po Jego urodzeniu była i pozostała dziewicą.

Wierzę, że Chrystus cierpiał niewypowiedziany ból zarówno ciała i duszy, a wreszcie poniósł śmierć, a nawet śmierć skazańca, w dniach gdy z woli rzymskiego cesarza Judeą rządził Poncjusz Piłat, że jego umarłe ciało zostało złożone do grobu, a jego dusza udała się na miejsce gdzie duchowe istoty oczekują na dzień Bożego sądu, że trzeciego dnia wstał z martwych, że wstąpił do nieba, gdzie pozostaje na tronie Boga, w najwyższej mocy i chwale, jako pośrednik, aż do końca świata, a jako Bóg na wieki wieczne. W końcu przyjdzie z nieba by osądzić każdego człowieka według jego czynów, zarówno tych, którzy są przy życiu jak tych którzy umarli od początku świata.

[8.] Wierzę w nieskończonego i wiecznego Ducha Bożego, równego Ojcu i Synowi, który jest nie tylko doskonale święty sam w sobie, ale który jest bezpośrednią przyczyną wszelkiej świętości w nas wierzących, który oświeca nasz umysł, oczyszcza wolę i emocje, odnawiając naszą naturę, który jednoczy nas z Chrystusem, upewniając nas że jesteśmy naprawdę przyjęci przez Boga za synów, który nadaje kierunek naszym działaniom, oczyszcza i uświęca duszę i ciało, aż nadejdzie pełnia radości bożych dzieci – w wieczności z Bogiem.

[9.] I wierzę, że Chrystus przez swoich apostołów zgromadził Kościół, do którego nieustannie dołącza tych, którzy mają dostąpić zbawienia. Wierzę, że kościół jest katolicki (czyli powszechny), rozciągnięty na wszystkie narody i wszystkie grupy wiekowe i społeczne, że jest święty we wszystkich swoich członkach, tych którzy mają współuczestnictwo z Bogiem Ojcem, Synem i Duchem Świętym, którzy otrzymują pomoc od świętych aniołów, pomagających tym, którzy stali się spadkobiercami zbawienia. Ci wierzący mają współuczestnictwo ze wszystkimi żywymi członkami Chrystusa na ziemi, a także wszystkimi, którzy zmarli w wierze i bojaźni Bożej.

[10.] I wierzę, że Bóg wybacza wszystkie grzechy tym, którzy prawdziwie nawrócili się i niezłomnie wierzą Jego świętej Ewangelii, i że w ostatnim dniu wszyscy ludzie zmartwychwstaną, każdy we własnym ciele. Wierzę, że niesprawiedliwi po zmartwychwstaniu będą dręczeni w piekle na wieki, sprawiedliwi zaś uradują się szczęściem w obecności Boga przez całą wieczność.

[11.] Czy jest coś złego w tym wyznaniu? Czy istnieje jeden punkt, w którym się różnimy? Ale ty uważasz, że powinniśmy wierzyć również w inne dogmaty. Nie wejdę jednak z tobą w spór. Pozwól mi tylko zapytać cię: Jeśli człowiek szczerze wierzy w to co ci wyżej opisałem, jak również wciela w życie te prawdy, czy możesz mieć przekonanie, że taki człowiek wpadnie do piekła na wieki?

[12.] Ale czy protestanci odpowiednio praktykują swoją wiarę? Jeśli nie, to z pewnością same właściwe przekonania czy dogmaty nie mogą nikogo uratować. I to prowadzi mnie do miejsca, bym w prosty sposób pokazał ci jak praktykuje prawdziwy protestant. Mówię, prawdziwy, bo odmawiam tej nazwy wszystkim krzywoprzysięzcom, ludziom którzy nie czczą dnia świętego, pijakom, cudzołożnikom, kłamcom, oszustom, zdziercom, słowem wszystkim, którzy żyją w grzechu. To nie są protestanci, to w ogóle nie są chrześcijanie, lecz poganie. Są oni przekleństwem narodu, zmorą społeczeństwa, wstydem ludzkości, szumowinami tej ziemi.

[13.] Prawdziwy protestant wierzy w Boga, pokłada całkowitą ufność w Bożym miłosierdziu, boi się Boga bojaźnią jaką ma syn wobec ojca i miłuje Pana z całej duszy. Wielbi Boga w duchu i prawdzie, w każdej sytuacji składa dziękczynienie; wzywa Boga z głębi serca a usta jego sławią Wszechmocnego zawsze i wszędzie; Czci święte Boskie imię i doskonałe Boże Słowo, służy Bogu szczerze do końca swoich dni.

Powiedz teraz, czy takie życie nie jest godne Chrystusa? Czy potępisz choć jeden punkt? Czy to nie jest również twój sposób oddawania czci Bogu? Czy można być szczęśliwym w Bogu, jeśli nie żyjesz po Bożemu? Czy kiedykolwiek możesz spodziewać się prawdziwego pokoju w tym świecie a sławy w świecie przyszłości, jeśli nie wierzysz w Boga przez Chrystusa, i jeśli nie w trwasz w bojaźni i miłości do Boga?

Mój drogi przyjacielu: Nie przekonuję cię do zmiany religii, czy porzucenia twych praktyk, ale do naśladowania bojaźni i miłości Boga, bez których każda religia jest daremna. Nie powiem nawet słowa o twoich przekonaniach czy sposobie kultu. Ale powiadam, wszystkie formy kultu są obrzydliwością dla Pana, chyba że są kultem w Duchu i prawdzie, cześć zaś musi być oddawana sercem tak samo jak ustami, oddawana zarówno w żarliwości ducha jak ze zrozumieniem prawdy umysłem. Niech twoja forma kultu będzie taką, jaka jest, ale we wszystkim oddawaj Bogu cześć, bo jeśli nie, stracisz swoją nagrodę. Używaj jakichkolwiek zewnętrznych znaków, ale proszę: złóż całe swoje zaufanie w Nim, czcij Jego święte imię Jego i Słowo Nieprzemijające, służ mu wiernie przez wszystkie dni swojego życia.

[14.] Ponownie podkreślę, prawdziwy protestant miłuje bliźniego, czyli każdego człowieka: przyjaciela i wroga, dobrego i złego – bo przecież sam jest upadłym grzesznikiem, chce kochać bliźniego tak, jak kocha siebie samego, tak jak Chrystus jego umiłował. Skoro Chrystus oddał za nas życie, więc jest on gotów oddać życie za braci. Okazuje miłość bliźniego zawsze, i wobec wszystkich, bo też pragnie, aby inni również odpłacili mu miłością. Kocha, szanuje i wysłuchuje ojca i matki, i pomaga im z całej swej mocy. Czci i szanuje rządzących, wszystkich, którzy zostali umieszczeni w pozycji władzy.

Z radością poddaje się przedstawicielom urzędów, duszpasterzom i przewodnikom duchowym. Zachowuje się pokornie i z szacunkiem wobec wszystkich ludzi. Nie rani innych słowem ani czynem. Jest prawdomówny i sprawiedliwy na wszystkich swych drogach. Nie nosi w sercu złości ani nienawiści. Powstrzymuje się od wszelkiej złej mowy, kłamstwa i oczerniania, brzydzi się podstępem. Wiedząc, że jego ciało jest świątynią Ducha Świętego, utrzymuje je w trzeźwości, wstrzemięźliwości i czystości. Nie pragnie dóbr innych ludzi, ale zadowala się tym co ma. Trudzi się aby uzyskać środki do życia, ale również, by wykonać całą wolę Bożą, do której spodobało się Najwyższemu powołać go.

[15.] Czy masz słowa napomnienia dla takiego życia? Czy nie jesteś właśnie taki? Jeśli nie (mówię ci prawdę), jesteś przeklęty zarówno przez Boga jak twoje własne sumienie! Czy nie jest tak, że zaniedbanie jednej z tych cnót powoduje, że tracisz zaszczytne miano chrześcijanina?

Jeśli nie zgodzisz się ze mną w tej sprawie, będę się z tobą spierał. Gdy kochasz swojego przyjaciela ale wroga nienawidzisz, czyż i poganie tego nie czynią?

Jesteś powołany, by kochać swoich wrogów, abyś błogosławił tym, którzy cię przeklinają, i modlić się za tych, którzy wykorzystują cię i prześladują. Czy mógłbyś być nieposłuszny temu niebieskiemu powołaniu i pozostać Chrześcijaninem?. Twoja miłość do wszystkich ludzi – nie tylko dobrych, ale złych i niewdzięcznych – potwierdzi, że jesteś dzieckiem Ojca niebieskiego, który jest w niebie. W przeciwnym razie, w cokolwiek wierzysz i co praktykujesz, masz diabła za ojca. Czy jesteś gotów oddać życie za braci swoich? I czynić innym tak, jak chcesz aby uczynili tobie?

Jeśli nie zabiegasz o taką sprawiedliwość, nie oszukuj samego siebie: Też zostaniesz uznany za żyjącego po pogańsku i zasługującego na ostateczne przekleństwo.

Tak samo występujemy przeciw Bogu, jeżeli zaniedbujemy miłość, cześć i szacunek wobec ojca i matki, lub gdy nie pomagamy im z całą mocą.

Czy szanujesz władze i zwierzchników – tak w społeczeństwie jak w kościele? Czy jesteś im poddany. Czy zachowujesz wobec wszystkich ludzi pokorę i szacunek? Czy nie ranisz słowem lub czynem? Czy jesteś szczery i sprawiedliwy we wszystkich swoich kontaktach? Czy dbasz aby zwrócić to co jesteś winien? Czy nie pielęgnujesz złości, zazdrości, zemsty, nienawiści i goryczy, do jakiegokolwiek człowieka?

Jeśli nie przechodzisz tego testu, to oczywistym jest, że nie masz Boga. Czy mówisz wszystkim prawdę z serca, czyniąc to z wrażliwością i miłością? Czy jesteś prawdziwym Izraelitą, w którym nie ma podstępu (jak Natanael z 1 rozdziału Ewangelii Jana – jeden z apostołów)? Czy zachowujesz swoje ciało w trzeźwości, wstrzemięźliwości i czystości, wiedząc, że jest świątynią Ducha Świętego. Wiesz przecież, że tego, który niszczy świątynię Boga, zniszczy Bóg. Czy nauczyłeś się, w każdym położeniu, być zadowolonym? Czy gorliwie pracujesz by zaspokoić potrzeby, czując do lenistwa taką samą odrazę jak do ognia piekielnego?

Diabeł kusi ludzi, ale człowiek leniwy kusi diabła. Mózg wałkonia jest jak diabelski warsztat, z którego zły wysyła swe zwodnicze wyroby. Czy jesteś leniwy w swoim zajęciu? Czy cokolwiek robisz, robisz to całą swą mocą? Czy robisz to jakbyś służył Panu, jakbyś składał z tego ofiarę Bogu, przez Chrystusa Jezusa?

To i tylko to jest prawdziwą religią. To prawdziwe, apostolskie chrześcijaństwo. Kiedyż rozprzestrzeni się ono na całej ziemi? Kiedyż znalezione ono będzie zarówno w tobie jak we mnie?

Nie czekając na innych, niech każdy z nas zacznie służyć drugiemu.

[16.] Czy do tej pory nie jesteśmy zgodni? Dziękujmy Bogu za to, i traktujmy to jako klejnot jego miłości. A jeśli nadal miłuje nas Bóg, i my winniśmy się wzajemnie miłować. Trzeba odłożyć niekończące się spory o opinie, a zacząć pobudzać się nawzajem do miłości i do dobrych uczynków. Niech punkty w którym różnimy się staną z boku: Niech przed oczami stanie nam to w czym zgadzamy się, oto mamy wspólne chrześcijańskie fundamenty, wystarczające do zgody i do każdego dobrego uczynku.

0 bracie, nie bądźmy ludźmi, którzy stale schodzą z drogi prawej. Chciałbym spotkać cię w Królestwie chwały w niebiosach. Jeśli bowiem wprowadzam w czyn religię wyżej opisaną, nie waż się powiedzieć, że pójdę do piekła. Nie można tak myśleć. Nikt cię do tego nie przekona. Dlaczego? bo twoje sumienie mówi, że będzie wręcz przeciwnie. Dalej, jeśli nie możemy jeszcze być jednomyślnymi we wszystkim, przynajmniej możemy miłować podobnie. Tu nie nie mamy pola do sporu. Bo w tym punkcie nikt nie może mieć wątpliwości: Bóg jest miłością, a kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg w nim.

[17.] W imię, a następnie, według mocy Boga, zdecydujmy, po pierwsze, by nie ranić siebie wzajemnie, nie robić nic nieuprzejmego lub obraźliwego dla siebie. By nawzajem nie robić niczego, czego nie pragnęlibyśmy dla siebie. Raczej starajmy się w każdym czasie mieć wzajemnie przyjazną i chrześcijańską postawę.

Po drugie, zgódźmy się, a Bóg niech będzie naszym pomocnikiem, by nie mówić o sobie ostrymi, raniącymi słowami. Pewnym sposobem na uniknięcie tego będzie mówienie wszystkich prawdziwych, dobrych słów o drugim – używać języka miłości, rozmawiać łagodnie i delikatnie, będąc łagodnymi, jednocześnie postępując w prawdzie i szczerości.

Po trzecie, nie pozwalajmy sobie gromadzić w sercu niedobrych myśli wobec siebie, wyzbywajmy się wrogich uczuć. Przyłóżmy siekierę do korzenia drzewa nienawiści; Zbadajmy wszystko, co kiełkuje i rośnie w sercu, i nie dajmy tam miejsca złu, ale siejmy dobre nasienie. Wtedy łatwo powstrzymamy się od złych działań i słów, gdy zło wyrastające z korzenia goryczy, zostanie na zawsze wycięte.

Po czwarte, starajmy się pomóc sobie wzajemnie w tym, gdzie zgodni jesteśmy, gdzie wspólnie możemy powiększać Królestwo Chrystusa. Niech cieszy nas gdy drugi wzmocni się w Panu. Ponad wszystko zaś uważajmy na siebie samych (ponieważ każdy musi zdać sprawę przed Bogiem z własnego życia), abyśmy nie odpadli od religii miłości, abyśmy nie zostali odrzuceni, bo mający tylko poprawne przekonania.

Ty i ja (nieważne co robią inni) biegnijmy po nagrodę do której zostaliśmy powołani. Jako usprawiedliwieni przez wiarę, możemy mieć pokój z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, możemy radować się w Bogu przez Jezusa Chrystusa, przez Niego bowiem otrzymaliśmy bezcenne odkupienie. To dzięki niemu miłość Boga może być rozlana w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany. Niech rzeczy tego świata będą dla nas niczym, w porównaniu z doskonałością, jaka leży w poznaniu Jezusa Chrystusa, naszego Pana, abyśmy byli gotowi dla Niego znosić utratę dóbr, wiedząc, że w zamian zdobywamy Chrystusa.
Twój kochający sługa, w Chrystusie

JOHN WESLEY

Dublin,

18 lipca, 1749