Reformacja na Pomorzu

prof. dr hab. Janusz Małłek

Mam przedstawić, w sposób z natury rzeczy skrócony, rozwój reformacji na Pomorzu w XVI stuleciu. Mówiąc o Pomorzu mam na myśli dawne Pomorze Gdańskie, które w interesującym nas okresie nosiło nazwę Prus Królewskich lub Prus Polskich w odróżnieniu od Prus Książęcych nazywanych później Prusami Wschodnimi. Nie sposób tutaj szczegółowo charakteryzować dotychczasowe prace historyków zarówno polskich jak i niemieckich nad tą problematyką. Może poprzestanę tylko na nazwiskach. Byli to w XVII w. Hartknoch, w XVIII w. Arnoldt, w XIX w. Harnoch i Lambeck, a w XX w. Frydrychowicz, Glemma. Dziś problematyką tą zajmuje się Neumeyer. Stan badań jest niezadowalający, zwłaszcza brak polskiej syntezy dziejów kościołów protestanckich na Pomorzu. W zasadzie dzieje te są zapomniane, cc wiąże się z katastrofalnym cofnięciem się przede wszystkim luteranizmu, ale także i kalwinizmu na tych ziemiach. Nie ma komu upominać się o przypomnienie tych dziejów, choć są one cząstką narodowego dziedzictwa. Moje dzisiejsze zadanie rozumiem więc jako próbę skrótowego przypomnienia, jakie były początki i jaki był rozwój reformacji w Prusach Królewskich w XVI w.

Dzieje reformacji w Prusach Królewskich można podzielić na następujące etapy: 1517-1526, 1526-1548, 1548-1557/58, 1557/58-1586, 1587-1632.

1517-1526

Lata 1517-1526 to okres początków reformacji. Przyczyny przyjmowania się haseł reformacyjnych były tutaj podobne do tych jakie wystąpiły w Niemczech i w ogóle w Europie. Można tu wspomnieć o procesie zeświecczenia duchowieństwa katolickiego, o kumulowaniu beneficjów kościelnych, co uniemożliwiało należyte wypełnianie obowiązków duszpasterskich, o łamaniu ślubów czystości przez zakonników, czy wreszcie o sprawie sprzedaży odpustów, które bezpośrednio przyczyniły się do wystąpienia Lutra. Jedno jest chyba pewne – Kościół przeżywał kryzys i potrzebował reformy. Potwierdziły to późniejsze wydarzenia, bo przecież i Kościół Katolicki w uchwałach soboru trydenckiego (1545-1563) zapoczątkował dzieło reformy.

W Prusach Królewskich istniał podatny grunt dla przyjmowania nowinek religijnych. Dziś, zdumiewa nas tempo rozchodzenia się haseł reformacyjnych. Niestety, dostępne nam źródła, głównie kroniki Ch. Falka i Sz. Grunaua tylko w pewnym stopniu odtwarzają nam atmosferę wielkiego fermentu religijnego, jaki objął wówczas społeczeństwo Torunia, Elbląga i Gdańska, czy innych miejscowości w dzielnicy pruskiej. Nie przetrwały do naszych czasów ulotki reformacyjne tzw. Flugschriften, które były wówczas masowo kolportowane w Niemczech. Może dalsze badania przyniosą jakieś odkrycia …

Niektórzy historycy (F.W. Schubert, K. Benrath) sądzą, że ulotki reformacyjne a zwłaszcza pisma Lutra wydrukowane w 1519 r. w Wittenberdze dostały się w r. 1520 do Prus wraz z zaciężnymi wywodzącymi się z Saksonii i Frankonii. Wówczas to na pomoc wielkiemu mistrzowi Albrechtowi znajdującemu się w stanie wojny z Polską przybyła z Niemiec 10-tysięczna armia zaciężna. Dotarła ona pod Gdańsk. Mieli być wśród nich wierni propagatorzy nauki Lutra. Na granicy Prus odłączali oni od armii zaciężnej i udawali się do Gdańska, Elbląga, Braniewa i Królewca i tam z dużymi sukcesami głosili hasła odnowy Kościoła. Wymienieni wyżej autorzy opierają się co prawda na nie zawsze pewnych i wiarygodnych fragmentach z kronik Grunaua i Leo, jednak nie można ich lekceważyć. Być może komuś z badaczy uda się natrafić na nowe źródła dotyczące tej sprawy i poddać je weryfikacji.

Fakt kolportowania pism Lutra musiał mieć miejsce skoro już w r. 1520 Zygmunt I wydał w Toruniu ostry edykt antyluterański. W rok później na podwórcu kościoła św. Jana w Toruniu, w czasie bytności legata papieskiego Zachariasza, spalono zarówno wizerunek Lutra jak i jego książki. Zostało to wrogo przyjęte przez mieszczan toruńskich. Świadczyło to wyraźnie o sympatiach proluterskich w tym mieście.

Największy oddźwięk hasła Lutra znalazły w Gdańsku. Tutaj już od r. 1520 tzw. ludowi kaznodzieje głosili kazania w duchu Lutra. W październiku 1522 r. wysuwane były żądania głoszenia tzw. czystego Słowa Bożego, czyli zgodnego z nauką Lutra. Rada miejska uzależniała swoją zgodę na te żądania od aprobaty królewskiej. Lud był jednak niecierpliwy. We wrześniu 1523 r. miały miejsce wypadki niszczenia obrazów kościelnych. Zakonnicy poczęli opuszczać klasztory. W sierpniu 1524 r. zgromadzenie ludowe zażądało od rady przeprowadzenia reform kościelnych. W międzyczasie kościoły św. Katarzyny, św. Piotra i Pawła, św. Bartłomieja, św. Barbary i św. Jana – w czasie nieobecności proboszczów – zostały objęte przez zwolenników Lutra. Byli to: Jakub Hegge, Ambroży Hitfeld, Maciej Binewald, Jakub Milller i Paweł Grunwald. W styczniu 1525 r. doszło do rewolty w Gdańsku, obalono starą radę i powołano nową z Janem Wenlandem – licencjatem prawa.

Ruch religijny splatał się tutaj z ruchem socjalnym. W dokumencie „Artikelbrief” ustalono na nowo porządek polityczny i kościelny w mieście. Nas interesują przede wszystkim postanowienia dotyczące Kościoła. Otóż, ustalono, iż w Gdańsku należy głosić wyłącznie „czyste” czyli ewangelickie Słowo Boże. Z kościołów usunąć boczne ołtarze, srebra kościelne (kielichy, monstrancje) oddać w ręce rady. Nabożeństwa miały być odprawiane w języku wiernych, a nie po łacinie. Głosić Słowo Boże mogli nie tylko duchowni, ale i świeccy. Celibat zniesiono.

Nowa rada wysłała do Wittenbergi, do samego Marcina Lutra swego posła. Był nim Jan Bonholt. Prosił on Reformatora o skierowanie do Gdańska Jana Bugenhagena, późniejszego reformatora Pomorza Zachodniego. Luter przyjął z zadowoleniem rozwój reformacji w Gdańsku, ale nie mógł wysłać Bugenhagena, bo nie zezwalał na to elektor saski, wysłał więc innego teologa Michała Meurera. Lutra zaniepokoił jednak radykalizm przemian w Gdańsku. Dał temu wyraz w liście do gdańszczan z 5 maja 1525 r. pouczając, że wszelkie zmiany w Kościele np. usuwanie obrazów winno być dokonywane nie gwałtownie przez tłum, lecz przez uprawnioną władzę czyli radę miejską.

Równocześnie z wydarzeniami w Gdańsku miały miejsce podobne wydarzenia w Elblągu i Braniewie. Nie sposób je omówić w ramach niniejszego opracowania. Pierwsze wystąpienia w duchu luteranizmu miały miejsce na tych terenach w r. 1523, a usankcjonowanie luteranizmu dokonało się w r. 1525. Ruch reformacyjny w pierwszym stadium swego rozwoju objął przede wszystkim miasta: Toruń, Gdańsk, Elbląg i Braniewo. Mamy jednak wzmianki źródłowe świadczące o tym, że rozszerzał się on na okolice tych miast. Już np. 20 sierpnia 1524 r. skarży się Maciej Drzewicki – biskup włocławski, że chłopi z terytorium wiejskiego należącego do Gdańska odmawiają płacenia dziesięciny.

Gwałtowne wezbranie się fali reformacyjnej i to zwłaszcza w jej zradykalizowanej formie poważnie zaniepokoiło króla Zygmunta Starego. 9 maja 1525 r. żądał on przywrócenia dawnego porządku w Kościele. Kiedy rada miejska sprzeciwiła się temu, wezwał 3 predykantów gdańskich: Jakuba Hegge, Jana Franka i Jakuba Mlillera przed swój trybunał. Po pewnym czasie przyniosło to skutek. Rada zaczęła ustępować. W kościele NMP przywrócono mszę łacińską, w styczniu 1526 r. oddalono kaznodziejów Heggego i Franka. Neumeyer sądzi, że w tym momencie kończy się pierwsza faza reformacji w mieście nad Motławą, kończy się zanim przybył król polski i podjął represje.

1526-1548

Zygmunt I znalazł się w Gdańsku 17 kwietnia 1526 r. na czele wojska. Przebywał tutaj trzy miesiące. Prowadził procesy sądowe i wydawał wyroki. Kaznodzieje Hegge i Bonholt uciekli z miasta. Pozostali skazani zostali na karę śmierci i zabrani do Malborka. Tutaj dzięki wstawiennictwu ks. Albrechta pruskiego zostali uwolnieni, choć musieli opuścić Prusy Królewskie. Natomiast przywódcy rewolty gdańskiej z Jerzym Wendlandem na czele, w liczbie trzynastu zostali ścięci 13 czerwca 1526 r. na Długim Targu. Król ogłosił „Statut a Sigismundi”. Zgodnie z jego ustaleniami zwolennicy reformacji mieli opuścić miasto w ciągu 14 dni, a księża sprzyjający nowej religii w ciągu 24 godzin. Pod karą śmierci zakazano niszczenia sprzętów kościelnych.

Kara banicji lub konfiskata dóbr groziła za kolportowanie książek luterskich. 1 lipca 1526 r. rozpoczęły się procesy ok. 200 duchownych i zakonników pod zarzutem złamania ślubów czystości. Tym którym udowodniono winę groziły kary kościelne a nawet banicja. Przywrócono nabożeństwa katolickie a także prywatne msze. 25 lipca 1526 r. miała miejsce uroczysta msza w kościele NMP przywracająca kult katolicki w Gdańsku. Równocześnie przywrócono katolicyzm w Elblągu, Braniewie i w ogóle w całych Prusach Królewskich. W Toruniu nie było takiej potrzeby, bo rada miejska, choć sprzyjała luteranizmowi, przezornie zachowała wszystkie urzędy kościelne w rękach katolików. Wydawało się, że restauracja starego Kościoła jest już ostateczna…

W kolejnym okresie dziejów Reformacji dzielnicy pruskiej tj. w latach 1526-1548 luteranizm rozwijał się niejawnie, a przynajmniej półjawnie, nurtem podskórnym. Za oficjalne przyznawanie się do luteranizmu groziły represje. Na fakt, iż zdławiony luteranizm powoli, ale systematycznie się odradzał duży wpływ miało sąsiedztwo całkowicie zluteranizowanych Prus Książęcych. W Toruniu, już w r. 1540 luteranie skupieni przy kościele św. Jerzego, za murami miasta śpiewali psalmy i inne pieśni po polsku. Księża: Jakub Schwoger w kościele św. Jana a potem św. Jakuba i franciszka­nin Bartłomiej w kościele NMP w kazaniach skłaniali się ku luteranizmowi. Po śmierci Schwogera, w r. 1542 kościół św. Jana był mało odwiedzany, jak pisze Lambeck, na mszach katolickich gromadziło się zaledwie 15 osób, natomiast kościół NMP, gdzie kazał wspomniany Bartłomiej wierni wypełniali całkowicie.

W Elblągu w interesującym nas czasie zaznaczył się proces przejmowania kościołów przez luteran. Już w r. 1542 przejęli oni kościół podominikański pod wezwaniem NM Panny. I znów najwyraźniej luteranizm objawił się w Gdańsku. Tutaj na dalszy rozwój luteranizmu miał wpływ dominikanin Pankracy Klemme. Działał on w kościele, przechodząc kolejne szczeble w karierze duchownej od wikarego do proboszcza. Co prawda kościół gdański zachowywał nadal zewnętrzne pozory kościoła katolickiego, ale wygłaszane w nim kazania były wyraźnie w nowym duchu.

Zaniepokojony tym król polski wysłał w r. 1544 komisarzy do zbadania sprawy na miejscu. Komisarze byli rozczarowani tym, co zastali w Gdańsku. 16 maja zwróciła się bowiem do nich delegacja mieszczan gdańskich domagając się, aby udzielono im Komunii pod dwoma postaciami. Zaczęto badać prawowierność Klemmego. Ukorzył się on i uzyskał przebaczenie. Zarówno wielkie miasta pruskie jak i rada pruska doświadczone represjami z r. 1526 nie przyznawały się jawnie do sprzyjania reformacji. W r. 1540 rada pruska, a więc najwyższa władza w prowincji, zapewniała króla o swojej prawowierności. Rzeczywistość była inna.

1548-1557/58

Następny okres w dziejach Kościoła Luterańskiego w Prusach Królewskich tj. lata 1548-1557/58 przypada na pierwszą fazę rządów nowego króla Zygmunta Augusta, katolika, który jednak już na początku swojego panowania utrzymywał na swoim dworze dwóch protestanckich kaznodziejów. Szanse dla reformacji mogły być teraz większe. Ruch reformacyjny również w Prusach Królewskich mógł wyjść z ukrycia. Rozpoczęła się walka o uzyskanie przywilejów królewskich zezwalających na swobodne wyznawanie Konfesji Augsburskiej. Walka ta zbiegła się z żądaniami szlachty koronnej (zebranej na sejmie w liczbie 113 posłów w Piotrkowie w r. 1555) uznania w Polsce zasad Konfesji Augsburskiej z r. 1530 czyli luteranizmu.

W maju 1556 r. na sejmiku w Prusach Królewskich zebrane stany (szlachta i małe miasta) stwierdzały, iż nie chcą „nowej” Ewangelii o co się ich oskarża, ale głoszenia „czystego” Słowa Bożego, głoszonego przez Proroków, przez Jezusa Chrystusa Pana Naszego, Apostołów i ich prawnych następców, ale bez ludzkich błędnych dodatków, dotyczy to sakramentów, a zwłaszcza Wieczerzy Pańskiej. Uważają, że ani papież, ani sobór, ani kanoniści nie mają prawa wprowadzać zmian do prawdziwego ortodoksyjnego Kościoła Katolickiego, który trwa w Konfesji Augsburskiej. Oznaczało to, że uważają się za członków Kościoła Katolickiego – powszechnego.

A więc, jeszcze w r. 1556 w Prusach Królewskich nie zdawano sobie w pełni sprawy, że rozłam w Kościele jest nieuchronny a było to rok po pokoju augsburskim 1555 r. Nad deklaracją tą rozgorzała dyskusja. Biskup warmiński Stanisław Hozjusz, prezes stanów pruskich stwierdził, iż błędna to nauka. Odpowiedzieli dwaj luteranie, wojewodowie: malborski – Achacy Cema i pomorski – Fabian Cema, że przecież ta „błędna nauka” w ciągu minionych 30 lat na dobre zakorzeniła się w Prusach Królewskich i w ciągu 3 miesięcy – jakby pragnęli tego biskupi katoliccy – nie da się jej usunąć. Do uzyskania przywilejów religijnych była jednak daleka droga, ale stany pruskie czuły się ośmielone zarówno wydarzeniami w Koronie Polskiej jak i Rzeszy Niemieckiej, gdzie właśnie w r. 1555 wprowadzono w Augsburgu pokój religijny między protestantami a katolikami uznający zasadę „cuius regio, eius religio”.

Teraz wielkie miasta pruskie (Gdańsk, Toruń, Elbląg) ze zdwojoną siłą podejmowały starania o przyznanie przywilejów religijnych. 30 grudnia 1556 r. kanclerz Jan Ocieski odpowiedział posłom tych miast – poufnie – iż król nie może wydać żadnego „kacerskiego” przywileju, ze względu choćby na papieża, cesarza i innych książąt katolickich, ale ponieważ reformacja jest faktem, gotów jest „patrzeć na nią i praktyki jej zwolenników przez palce”.

Największą przeszkodą dla zwolenników nauk reformacyjnych była osoba biskupa warmińskiego kardynała Stanisława Hozjusza. Toczył on bezskuteczne boje o nawrócenie elblążan (Elbląg leżał w diecezji warmińskiej), nazywając ich niekiedy „kozłami elbląskimi” a ich duchowych przywódców „ministri satanae”. Jego położenie było godne pożałowania, bo nawet w kapitule warmińskiej wszyscy kanonicy, wg być może przesadzonej opinii ks. pruskiego Albrechta z r. 1554 (taki list odnalazłem w zbiorach Hansa Schmaucha), mieli być zwolennikami nauki Lutra.

Biskup warmiński spędzał bezsenne noce nie mogąc pogodzić się z myślą o rozłamie w Kościele. Tymczasem wyjazd kardynała Hozjusza w roku 1558 na sobór trydencki ułatwił Gdańskowi, Toruniowi i Elblągowi uzyskanie odpowiednich przywilejów religijnych. Sprawa ta nie była dotąd w literaturze dokładniej znana. Otóż, w świetle listów Achacego Cemy, wojewody malborskiego do ks. Albrechta pruskiego uzyskanie tych przywilejów zawdzięczały wielkie miasta pruskie staraniom trzech osób: Achacego Cemy, ks. Albrechta i Mikołaja Radziwiłła Czarnego, wojewody wileńskiego, kalwina. 29 czerwca 1557 r. pisał Cema do ks. Albrechta, że uzyskał od gdańszczan na potrzeby króla Zygmunta Augusta dar w wysokości 30 tys. guldenów reńskich oraz pożyczkę w wysokości 70 tys. Zdaje on sobie sprawę z tego, że na obecne potrzeby królewskie kwota ta jest zbyt mała.
Gdyby jednak król zechciał miastom pruskim okazać swoją łaskawość w sprawach religijnych (podobnie jak to uczynił Ferdynand – król rzymski w stosunku do Wrocławia) i wystawiłby trzem największym miastom (Gdańskowi, Elblągowi i Toruniowi) przywilej zapewniający swobody religijne, to Cema uzyskałby od tych miast dodatkową sumę pieniędzy dla króla, tak potrzebnych na wojnę inflancką. Cema prosił, aby rzecz tę trzymać w jak największej tajemnicy, a jego list natychmiast po przeczytaniu spalić. Książę w odpowiedzi na list w dniu 8 lipca 1557 r. dziękował Cemie za powyższy pomysł i obiecał przedłożyć go Królowi. Korespondencja w tej sprawie toczyła się dalej. Ostatecznie plan ten powiódł się.

1557/58-1586

Miasta pruskie kolejno uzyskały przywileje religijne. Toruń ­ 25 marca 1557 r., Gdańsk – 4 lipca 1557 r. i Elbląg – 22 grudnia 1558 r. Gdańsk zapłacił za ten przywilej 100 tys. florenów (czyli złotych polskich), ile dały: Toruń i Elbląg – nie wiemy. Pieniądze te były potrzebne królowi na prowadzenie wojny w Inflantach. Wszystkie 3 przywileje były podobne w swej treści, np. przywilej dla Elbląga wystawiony w Piotrkowie i podpisany własnoręcznie przez króla Zygmunta Augusta pozwalał na przyjmowanie Komunii pod dwoma postaciami tylko w kościele NM Panny, podominikańskim i to tylko na okres jednego roku tj. do zebrania się następnego sejmu lub też rozpoczęcia soboru narodowego. Stworzył on jednak zasadniczy wyłom w życiu religijnym tego miasta.

W nadanych przywilejach nie było uznania pełnej wolności religijnej. Konfesja Augsburska nie była w nich ani razu wspomniana, ale przecież zgoda królewska na Komunię pod dwoma postaciami, stanowiącą zasadniczą część nauki Marcina Lutra otwierała drogę do dalszych decyzji. Przyznane raz prawo trudno było odebrać. W każdym razie zdobyte przywileje w decydujący sposób wpłynęły na rozwój reformacji w całych Prusach Królewskich. Ewangelicy postępowali jednak ostrożnie, pamiętając o wydarzeniach roku 1526. Formy zewnętrzne nabożeństw zmieniano stopniowo, nie uciekano się do gwałtownego usuwania ołtarzy czy obrazów z kościołów. Akceptowano i przestrzegano zasad królewskiego patronatu wobec głównych kościołów czyli kościoła św. Jana w Toruniu, NM Panny w Gdańsku i obydwu kościołów parafialnych w Elblągu. W kościołach tych pozostali katoliccy księża. W Gdańsku i w Toruniu kościoły służyły obydwu wyznaniom na zmianę. Utrzymała się nadal część klasztorów np. w Toruniu klasztory żeńskie i dominikanie, w Gdańsku dominikanie, karmelici, brygidki. Jednak liczba zakonników radykalnie się zmniejszała. Klasztory franciszkanów zarówno w Toruniu (kościół NM Panny) jak i w Gdańsku (kościół św. Trójcy) zostały odstąpione magistratom obydwu miast. Utworzono w ich pomieszczeniach luterańskie gimnazja akademickie – na wzór Elbląga – w Gdańsku w r. 1558 i w Toruniu w r. 1568.

O przywileje religijne, za przykładem wielkich miast zaczęły się dobijać tzw. małe miasta pruskie i z czasem je uzyskały, z wyjątkiem miast biskupich. Zazwyczaj proces ten poprzedzało powstanie parafii ewangelickiej. Parafie takie są po raz pierwszy notowane w źródłach, w następujących latach: Gniew (1545), Malbork (1548), Nowe (1549), Frydląd (1550), Brodnica (1553), Skarszewy (1554), Chojnice (1555), Starogard (1557), Tczew (1562), Grudziądz (1563), Człuchów (1564). Z kolei szlachta z Prus Królewskich mogła powoływać się na postanowienia sejmu piotrkowskiego z r. 1555. I wielu z nich przechodziło na luteranizm.

We wsiach Prus Królewskich nie było na początku zbyt wielu parafii ewangelickich. Na początku powstawały one w obrębie terytoriów ziemskich Gdańska, Torunia, Elbląga. Na terytorium m. Gdańska powstały następujące parafie: Koszwały (1548), Leszkowy (1556), Drewnica (1562), na terytorium m. Elbląga ­ Przezmark (1554), Pomorska Wieś (1558), Myszewo (1565), na terytorium m. Torunia – Grębocin (1565), Rogowo i Lubicz (1565), na Żuławach Malborskich – Ostaszewo (1559), Zwirzno (1560), Pogorzała Wieś (1564), Kaczynos (1564), Lasowice Wielkie (1565). W r. 1560 – jak przyjmuje Neumeyer – reformacja w Prusach Królewskich osiągnęła swój pierwszy punkt szczytowy. Znaczna część ludności Prus Królewskich opowiedziała się po stronie reformacji. Wyjątek stanowiły terytoria biskupów warmińskiego i chełmińskiego oraz klasztory: Oliwa, Pelplin, Żukowo, Żarnowiec i Kartuzy. Ale i tam byli luteranie, zwłaszcza w Braniewie i Chełmnie.

W dotychczasowej literaturze zarówno niemieckiej jak i polskiej zwracano uwagę, że nauka Lutra znajdywała szczególny oddźwięk wśród ludności znającej język niemiecki i wysuwano często zbyt dalekie wnioski kładąc znak równości: luteranin = Niemiec, katolik = Polak. Rzeczywiście do pism Lutra pisanych przecież głównie w języku niemieckim łatwiejszy dostęp miała ta część ludności Prus Królewskich, która posługiwała się językiem niemieckim, lub też na równi posługiwała się zarówno językiem polskim jak i niemieckim (Achacy Cema, Jan Werden i inni), niż ludność polska w Wielkopolsce czy Małopolsce. Pamiętajmy jednak, że już w r. 1555 szlachta polska zafascynowana była Konfesją Augsburską i wówczas trudno było przesądzić w jakim kierunku potoczą się losy Kościoła w Polsce.

Pragnę również krótko omówić okres apogeum reformacji w Prusach Królewskich w latach 1557/58-1586 (od przywilejów religijnych do końca panowania Stefana Batorego). Luteranizm mógł się teraz swobodnie rozwijać, z wyjątkiem terytoriów biskupich. Elbląg uzyskał 4 kwietnia 1567 r. z rąk Zygmunta Augusta przedłużenie ważności przywileju religijnego. Z kolei Gdańsk w wyniku prowadzonej wojny ze Stefanem Batorym uzyskał nie tylko potwierdzenie przywileju religijnego z r. 1557, ale nawet wyraźne potwierdzenie konfesji augsburskiej. W latach 1569-1570 przywileje religijne uzyskały następujące małe miasta: Malbork, Nowy Staw, Tczew, Frydląd, Człuchów, Gniew, Dzierzgoń, Sztum i gmina na Żuławach Malborskich. W wypadku Malborka i Żuław Malborskich w przywilejach wyraźnie uznawano Konfesję Augsburską.

Statystycznie bilans osiągnięć protestantyzmu w miastach Prus Królew­skich był dodatni. Spośród 30 kościołów w Toruniu, Gdańsku i Elblągu ­ 25 należało do ewangelików, 5 do katolików. W 17 małych miastach były 23 kościoły ewangelickie, co daje razem 48 kościołów ewangelickich w miastach. W r. 1580 było w Prusach Królewskich – wg obliczeń Neumeyera ­we wsiach co najmniej 114 parafii ewangelickich. Z tego 31 na terytorium wielkich miast, 53 w województwie pomorskim, 20 w województwie malborskim, 10 w województwie chełmińskim. Razem w Prusach Królewskich zarówno w miastach jak i we wsiach były 162 parafie ewangelickie. Trudno jest podać dokładnie liczbę parafii katolickich. Wydaje się, że osiągnięto tu pewną równowagę, Kościół Katolicki miał wyraźną przewagę na wsi, a Lute­rański w miastach zwłaszcza wielkich. Wyznania te egzystowały obok siebie, w zasadzie – wzajemnie się tolerując.

1587-1632

Ostatni okres tj. lata 1587-1632 czyli panowanie Zygmunta III Wazy, a więc okres kontrreformacji. Protestanci tracą w tym okresie 70 parafii, a więc ok. 40% swego dotychczasowego posiadania. Wśród szlachty pruskiej ewangelikami są w r. 1594 z wybitniejszych osób: Fabian Cema – wojewoda malborski, Bersewitz – starosta Starogardu, Konarski – starosta Hammerstynu, Bażyński – starosta Skarszew, a z mniej znanych: Ostromecki, Dorpowski, Tybicki, Eklzanowski, Schacken, Brand, Weiher, Machwitz, Kliński, Żelisławski, Krokowski. Na łono Kościoła Katolickiego powracają już Kostkowie, Działyńscy, Konopaccy. Pojawiają się nowe wyznania: kalwini, mennonici, Żydzi, o których dotychczas mniej mówiono. Kościół Luterański znajduje się w odwrocie.

Epilog

Rok 1645 przynosi próbę pojednania, interesującą choć niespełnioną, trzech wyznań luteran, kalwinów i katolików, z pominięciem arian. Jest to słynne colloqium charitativum zwołane do Torunia z inicjatywy króla polskiego Władysława IV a obradujące w ratuszu toruńskim. Rok 1724, w wyniku tumultu toruńskiego przynosi ograniczenie pozycji ewangelików w Prusach Królewskich. Muszą oni oddać bernardynom kościół NM Panny w Toruniu.

W r. 1817, w 300 rocznicę reformacji powstaje w Prusach Kościół Unijny, jednoczący Kościoły: luterański i kalwiński. W r. 1858 w Prusach Zachodnich znów ewangelicy osiągają przewagę liczbową. Jest ich 564.000 wobec 531.000 katolików.

Na uboczu naszych rozważań pozostawiliśmy zarówno kwestię organizacji Kościołów protestanckich jak i zagadnienie wkładu reformacji do rozwoju kultury narodowej a zwłaszcza piśmiennictwa polskiego (kancjonały, przekłady Biblii, postylle, katechizmy), wystarczy tu wymienić nazwisko Artomiusza, ale jest to temat na odrębne opracowanie.

Referat wygłoszony 31 października 1987 r. w Toruniu na Sesji Naukowej zorganizowanej przez Polską Radę Ekumeniczną. Publikacja za „Kalendarzem Ewangelickim”.